Koszalin - miasto, w którym się wychowałem | Co robię w wolnym czasie w Koszalinie?

» Koszalin - miasto, w którym się wychowałem

W Koszalinie mieszkam od dobrych kilku lat. Przeprowadziłem się tutaj z oddalonego o osiemdziesiąt kilometrów Kołobrzegu. Jest mi z tym nad wyraz dobrze. Szczerze mówiąc, miasta sobie nie wybrałem. Musiałem się tutaj ulokować ze względu na rodzinę i studia. Studiuję na drugim roku europeistyki, chociaż specjalnie nie wiem co będę po tym kierunku robił na rynku pracy. Mam przed sobą jeszcze jeden rok i idę na magisterkę, bo po licencjacie raczej ciężko będzie znaleźć mi satysfakcjonującą pracę.

» Za co lubię Koszalin?

Jestem szczęśliwym mieszkańcem miasta i cenię sobie spokój, brak przepychu i nieco cieplejsze lata niż w nadmorskim Kołobrzegu. Brakuje mi jednak stałego dostępu do morza, ale cóż - pogodziłem się już z takim stanem rzeczy. Znajduję tutaj jednak kilka punktów odniesienia, których nie znalazłem w poprzednim miejscu zamieszkania. Niesamowity klimat studenckiego życia udziela się chyba wszystkim mieszkańcom i nie uważam tego za złe. Ot, dużo imprez, wolnego czasu i rozrywki, za którą będę w przyszłości pewnie nie raz jeszcze tęsknił. Koszalin to miejsce spokojne, bez nocnych awantur (nie liczę jakichś pojedynczych wypadków). Lubię spacerować nocą po ul. Zwycięstwa i chociaż dzisiaj w szybkach lokali widzę olbrzymie wystawy banków, nadal trzyma to swój urok. To także doskonały czas na fotografowanie wolnej przestrzeni i miejsc, w których za dnia nie da się właściwie zatrzymać nawet na chwilę. Miasto to wymarzone miejsce do dalszego życia (chociaż nie wiem co dalej będzie z pracą). 100 tys. jednostka, osadzona nad samym Bałtykiem to miasteczko bez nadmiernego ruchu, przepychu i hałasu. Lubię obserwować tętniący życiem plac przed Urzędu Miejskiego. Spotyka się tam wiele osób z wszystkich przedziałów wiekowych, chociaż coraz częściej miejscowe ławki są pozajmowane przez osoby starsze. Mnie to nie przeszkadza, przeciwnie, jak będę już u kresu swoich sił życiowych też chciałbym w spokoju przysiąść, nakarmić gołębie i odpocząć w cieniu kilku drzew. Koszalin to dusza i sentymentalne miasto, którego mam nadzieję nigdy nie będę musiał opuszczać.

Chociaż martwi mnie przyszły rynek pracy to nie załamuję rąk. Przeglądam regionalną prasę i ogłoszenia jakie znajduję w Internecie. Zaglądam do cyklicznych wydań elektronicznych, wśród których znalazł się dział: praca Koszalin - moim zdaniem jedna z niewielu tak często aktualizowanych podstron na rynku pracy. Do usłyszenia.

Kopiowanie materiałów ze strony nie jest dozwolone. Copyright 2011 | Strona główna